Odpalanie na kable - Czyli, rozruch "na pożyczkę"
rrybicki, pt., 2010-01-22 11:00
Z różnych sposobów awaryjnego rozruchu „pożyczka prądu” jest najmniej ryzykowna, ale i tak wymaga ostrożności
Zimą w niskich temperaturach spada sprawność akumulatorów, a alternatory często nie są w stanie sprostać zwiększonemu zapotrzebowaniu auta na energię elektryczną. W czasie mrozów jeździ się z reguły spokojniej niż latem, a przecież im niższe są obroty silnika, tym mniej prądu. Każdy dodatkowy włączony odbiornik pogarsza tylko sytuację, ale jak zimą nie korzystać z ogrzewania tylnej szyby czy dmuchawy nawiewu?
Trudno się więc dziwić, że czasem może zabraknąć prądu na poranny rozruch. Co należy zrobić w takiej sytuacji? Na pewno zapomnieć o metodzie „na pych” – nowe auta znoszą ją bardzo źle. Dużo bezpieczniej jest „pożyczyć prądu” z drugiego pojazdu.
Trzeba jednak zrobić to ostrożnie, bo można sporo zepsuć! Należy zachować właściwą kolejność podłączania przewodów i uważać, żeby nie doszło do zwarcia. Poważnymi usterkami grozi też pomylenie „plusa” z „minusem” lub dopuszczenie do tego, by w czasie rozruchu samochody stykały się z sobą. Przed próbą rozruchu należy się też upewnić, że kable nie wkręcą się np. w wentylator. Zasady podłączania prezentujemy obok.
Rozruch „na kablach” – warto zapamiętać
W wielu instrukcjach awaryjnego uruchamiania aut znajduje się zalecenie, żeby w momencie podłączania przewodów silnik w samochodzie „dawcy” był wyłączony. Jest to rzeczywiście bezpieczniejsze dla jego instalacji elektrycznej, ale w niektórych sytuacjach grozi tym, że oba pojazdy zostaną unieruchomione. Jeżeli w aucie „biorcy” brakuje prądu np. z powodu zwarcia płyt akumulatora, to podłączona do niego całkiem sprawna bateria może rozładować się, zanim kierowca zdąży uruchomić silnik. Częstym błędem jest też łączenie przewodów bezpośrednio do akumulatora „biorcy”. W czasie szybkiego ładowania bateria ta intensywnie „gazuje”. Ulatniający się z niej wodór w połączeniu z powietrzem tworzy mieszaninę wybuchową. Wystarczy iskra, żeby wywołać eksplozję – a o to przy łączeniu przewodów naprawdę nietrudno. Takie przypadki nie zdarzają się często, jednak ryzyko jest znaczne!

Jak wybrać dobre przewody?
Przewody rozruchowe to coś, czego nie powinno zabraknąć w żadnym bagażniku. Do rozruchu małolitrażowego benzyniaka można użyć nawet tanich kabli z hipermarketu. Do uruchomienia diesla potrzebne będą jednak solidniejsze przewody. Parametry podawane na ich opakowaniach nie mają znaczenia – najlepiej wybrać takie, które zrobiono z możliwie grubego kabla miedzianego (liczy się grubość rdzenia, nie izolacji!), z solidnymi „krokodylkami”. Im dłuższe kable, tym ważniejsza jest ich grubość!
WAŻNA RADA
Jeżeli wiesz, że w twoim aucie rozładował się akumulator, nie zwlekaj z awaryjnym uruchomieniem silnika lub z doładowaniem baterii. Akumulator rozładowany „do zera” zwykle nadaje się tylko do wyrzucenia. Jeśli nawet uda się go doraźnie „zreanimować”, to
i tak ucierpi na tym jego trwałość oraz parametry robocze. Im niższa temperatura, tym większe ryzyko, bo w rozładowanej baterii elektrolit może zamarznąć!
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

W przypadku dużych silników po podłączeniu kabli warto jest poczekać chwilę z uruchamianiem "biorcy" pozwalając nieco podładować się akumulatorowi w samochodzie potrzebującym wsparcia. Pozwala to na łatwiejsze jego uruchomienie i nie obciąza tak bardzo kabli rozruchowych - te najtańsze mimo mrozu potrafią mocno się nagrzać...